Przez długie lata oddychałem przez usta.
Wszystko zaczęło się od zimowego przeziębienia, po którym wiosną nastąpił sezon alergiczny. Po miesiącach zatkanego nosa i oddychania przez usta nawyk oddychania przez usta już mi został. Mój nos, powiedzmy, był na twarzy wyłącznie do ozdoby.
Zatkany nos minął już dawno, ale oddychanie przez nos szło mi z trudem. W ciągu dnia kilka razy zauważałem, że oddycham z lekko rozchylonymi ustami. Rano zaś mokra od śliny poduszka i suche usta wskazywały, że w nocy było podobnie.
Długo wcale mi to nie przeszkadzało.
„Nie bez powodu mam usta – będę przez nie oddychał" – myślałem – „Najważniejsze, że w ogóle nabieram powietrza, prawda?"
Niestety nie, ale wtedy jeszcze tego nie wiedziałem.
Sygnały oczywiście były: z trudem zasypiałem, w nocy kilka razy się wybudzałem, usta miałem stale wysuszone, a chrapanie też stało się normą.
Powoli zawładnęły mną stałe wyczerpanie i ogólne złe samopoczucie. Z powodu tej powolnej zmiany jednak nawet nie zauważyłem, że coś jest nie tak.
Ten wyczerpany stan stał się moją nową normą.
Byłem też u laryngologa. Zbadał mnie i powiedział, że widzi lekkie skrzywienie przegrody nosowej, którego nie ma sensu operować, a poza tym nie mam żadnego problemu. Czyli mam wracać do domu i używać sterydowego sprayu do nosa. Tyle w temacie medycyny konwencjonalnej.
Bez pomocy medycznej wziąłem swój los we własne ręce.
Wtedy natrafiłem na książkę Jamesa Nestora Oddech.
W książce Nestor w ramach odważnego wyzwania zgodził się, by naukowcy z Uniwersytetu Stanforda na dziesięć dni zatkali mu nozdrza, tak by mógł oddychać wyłącznie przez usta. Podczas eksperymentu James zmagał się z takimi problemami, jak głośne chrapanie i bezdech senny, suchość w ustach oraz niski poziom utlenowania krwi.
Od razu się w tym rozpoznałem – z dokładnie tymi samymi problemami zmagałem się i ja.
W drugiej części eksperymentu Nestor zaklejał sobie usta podczas treningu i snu, aby oddychać wyłącznie przez nos. W efekcie negatywne objawy zniknęły.
Wiedziałem, że muszę coś zmienić.
Sugestia, żeby zakleić sobie usta, wydawała mi się dziwna, ale liczne badania i literatura fachowa potwierdziły korzystny wpływ plastra na usta i oddychania przez nos.
Ponieważ nie znalazłem plastra przeznaczonego specjalnie do tego celu, próbowałem z plastrami na rany i innymi plastrami medycznymi. Niestety albo nie trzymały się wystarczająco mocno, albo zrywały skórę z ust…
Wtedy po raz pierwszy pojawiła się we mnie myśl: jak dobrze byłoby mieć wygodny, przyjazny dla skóry i łatwy w użyciu plaster na usta.
Tak zaczęła się historia SleepAir.
W międzyczasie zacząłem ćwiczyć oddychanie przez nos za pomocą ćwiczeń oddechowych i na noc zaklejałem sobie usta. Oddychanie przez nos jednak wciąż szło mi trudniej, niż byłoby to komfortowe. Tak pojawiły się plastry na nos, które poszerzyły moje przewody nosowe.
Dzięki regularnemu stosowaniu plastrów na usta i plastrów na nos w końcu udało mi się wrócić do oddychania przez nos. Mój poziom energii i samopoczucie znacznie się poprawiły. Z czasem moje ciało na nowo nauczyło się tego, co zapomniało: zamknięte usta i spokojne, głębokie oddychanie przez nos stały się automatyczne.
Po tym, jak sam na sobie doświadczyłem zmiany, jaką wywołało moje oddychanie, dałem SleepAir jasną misję:
Pomagać ludziom odzyskać to, co nowoczesny styl życia po cichu im odebrał: prawidłowe oddychanie i wszystko, co się z nim wiąże.